Echo Dnia: Ze społecznikowską pasją
Data: 18-10-2006 o godz. 11:32:15
Temat: Prasa


W piątek 13.10.2006 roku w dodatku do gazety ECHO OSTROWIECKIE ukazał się artykuł o naszych harcerzach czynnie działających w Hufcu.

Zapraszamy do lektury


Rodzina Czupryńskich z Ostrowca Świętokrzyskiego jest wyjątkiem nie tylko w mieście, regionie czy kraju. Rodzice mają spore sukcesy, dorównują im w osiągnięciach także dzieci. Wszyscy pracują społecznie i cieszą się olbrzymim szacunkiem w swoich środowiskach.

Jeśli są organizowane w mieście duże przedsięwzięcia o charakterze społecznym, to wiadomo, że uczestniczy w nich ktoś z Czupryńskich. Bez ich wsparcia, energii, poświęcenia niewiele akcji by się udało. Oni wiedzą, jak je robić, z kim się kontaktować, jak rozmawiać z ludźmi, by wszystko przebiegało jak należy.

Pierwszy krwiodawca w mieście



Senior rodziny Janusz Czupryński jest prezesem Klubu Honorowych Krwiodawców Krwi Celsa Huta Ostrowiec. – Organizowałem duże akcje oddawania krwi z okazji Dni Ostrowca – mówi. – Byliśmy ostatnio z ambulansem w Nietulisku, Bałtowie. I wszędzie znajdują się chętni, by służyć pomocą innym. Co roku w grudniu jeździmy z paczkami do chorych dzieci z buskiego szpitala Górka. Jesteśmy gośćmi Centrum Matki Polki w Łodzi, Instytutu Polsko-Amerykańskiego w Prokocimiu. Świetnie radzimy sobie w ogólnopolskich rajdach. W tym roku przebywaliśmy w Istebnej koło Wisły i znowu wypadliśmy znakomicie.
Pan Janusz zaczął udzielać się w krwiodawstwie od czasu, gdy poszedł do wojska. Na komisji został zachęcony do oddania krwi i tak się zaczęło. Potem przy każdej okazji szedł innym z pomocą i stało się to jego pasją. Przypuszcza, że na jego postawę mógł wpłynąć brat Zdzisław, który należał do zarządu klubu honorowych krwiodawców. Nie bez znaczenia było także to, że stryj Stanisław był wiceprzewodniczącym zarządu.
Brał przykład z brata Zdzisława, który oddał 12 litrów krwi. Chciał być lepszy od niego i udało mu się już oddać 52 litry. Teraz należy do czołowych krwiodawców w mieście i regionie. Więcej krwi niż on oddał tylko znany krwiodawca Krzysztof Cegliński. Nie odszedł z klubu, gdy po przemianach ustrojowych krwiodawcy utracili wiele ulg i przywilejów. Mało tego, jeszcze więcej zaczął robić na rzecz środowiska. Na osiedlu Pułanki został odsłonięty kamień upamiętniający ostrowieckich krwiodawców. Po mieście zaczął jeździć autobus z napisem: „Krew darem życia”. Patronem głównej ulicy osiedla Ogrody jest znany krwiodawca Eugeniusz Dziewulski.

Sprawdzian poświęcenia



Małżonka pana Janusza, Lucyna jest obecnie wiceprzewodniczącą Demokratycznej Unii Kobiet. Stara się pomagać paniom jak tylko umie. Działa także w Kręgu Seniorów i Instruktorów „Łysica” przy Komendzie Hufca. Jest aktywnym wolontariuszem PCK.
– Właśnie wróciłam ze zbiórki harcerskiej – opowiada. – Dzisiaj wspominaliśmy naszych instruktorów, którzy odeszli na wieczną wartę. Zbliża się Święto Zmarłych i chcemy uczcić ich pamięć.
Wspólnie z innymi druhami pani Lucyna przygotowuje wspomnienia o zmarłych instruktorach, by pamiętało o nich młode pokolenie. Powstanie monografia najbardziej zasłużonych. – Omawialiśmy zlot, który po raz trzeci odbył się w Nosowie – mówi. – Przygotowujemy się do uroczystości wmurowania tablicy pamiątkowej na budynku byłej „odzieżówki’ przy ulicy Kilińskiego.
Największym sprawdzianem jej poświęcenia była powódź, która nawiedziła miasto przed pięciu laty. Wtedy trzeba było wszystko rzucić, by iść z pomocą ludziom. Zwłaszcza rodziny w dolnej części miasta potrzebowały materialnej pomocy, duchowego wsparcia.

Harcerz prawie od dziecka



Przygodę ze społecznikostwem syn państwa Czupryńskich Dariusz rozpoczął w pierwszych klasach Szkoły Podstawowej nr 5. Był wtedy zuchem, jeździł na obozy, chłonął atmosferę ZHP. W 1990 r. został członkiem drużyny pożarniczej, później stał się jej opiekunem.
Od tego czasu zaczął interesować się ochroną przeciwpożarową, ratownictwem. W połowie lat 90. założył własną drużynę w niewielkiej wiejskiej miejscowości Szwarszowice. Młodzież chętnie się udzielała, przychodziła na zbiórki. Zaczęły się pierwsze sukcesy, wyjazdy na mistrzostwa, zdobywanie czołowych miejsc na ogólnopolskich przeglądach w Zuzinowie, Sochaczewie.
Z całą drużyną Dariusz przeniósł się później do Ostrowca, znalazł miejsce w Szkole Podstawowej nr 14. Zbiórki organizuje w pobliskim Przedszkolu nr 21.
– Osiągnąłem wszystkie szczeble w karierze harcerza począwszy od pierwszych stopni instruktorskich i skończywszy na najwyższym– mówi. – W tym roku otrzymałem harcmistrza.
Z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy związany jest od ponad dziesięciu lat. – Miejskie Centrum Kultury miało swój sztab, także miejscowa gazeta, telewizja kablowa – pamięta Dariusz. – Ponieważ jako harcerze mieliśmy najwięcej wolontariuszy, postanowiliśmy przejąć inicjatywę w swoje ręce. Dość już było tego rozproszenia. I zaraz zaczęły się olbrzymie sukcesy. Dariusz organizował olbrzymie happeningi na płycie Rynku. Prowadził licytację gadżetów, plakatów. Coraz bardziej rozrastał się finał imprezy. Wiele ośrodków mogło mu pozazdrościć świetnej organizacji i sprawności akcji. Doświadczenie miał duże. Ostrowieckie inicjatywy docenia Jerzy Owsiak, który do miejscowego szpitala przekazał już mnóstwo sprzętu. Jego wartość kilkakrotnie przekracza ogólną kwotę zebranych środków. – Chcemy ratować życie dzieci, które uległy wypadkom – opowiada Dariusz o ostatniej akcji. – Mamy już poparcie starostwa i gminy. Teraz czekamy na odzew szkół i nauczycieli, zwłaszcza klas początkowych.

Praca dla innych już w genach



W ślady ojca poszła Paulina Czupryńska. Pierwszy raz oddała krew w 2001 r., gdy tylko ukończyła 18 lat. – To tata zaszczepił we mnie tę pasję – nie ukrywa. – Na początku przerażała mnie krew, gruba igła. Potem do wszystkiego się przyzwyczaiła. Oddawałam krew już osiem razy, w sumie 3,6 litra.
Paulina pomaga także bratu przy Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Działa w sztabie, uczestniczy w różnych akcjach harcerskich. Zawsze można na nią liczyć, gdy ktoś zwróci się o pomoc.
Paulina zastanawia się, czy już od dziecka nie była skazana na pomoc innym, na udział w licznych imprezach. – Gdy człowiek pochodzi z Czupryńskich, nie może stać na uboczu i nic nie robić– żartuje Paulina. - Pasje społecznikowskie rodzina ma już w genach.

Źródło i zdjęcia: Andrzej Nowak "Echo Dnia"





Artykuł jest z Strona Hufca ZHP Ostrowiec
http://www.ostrowiec.zhp.pl

Adres tego artykułu to:
http://www.ostrowiec.zhp.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=279